podano do stołu

co nowego?

historia

sceny

sceny ST

polskiej sceny ST

ST vs Amiga

pliki

dema

dema polskie

emulatory

dodatki

recenzje

alfabetycznie

grupowo

inne

stt

technikalia

who the f**k is alice

linki

TFTE

strona grupy

id

Grupa

The Lost Boys

Rok wydania

1991

Kod

Manikin

Oxygene

Digital Insanity

Sprog

Fury/Legacy

Duke/Respectables

Nick/TCB

Unlimited Matricks

Grafika

Spaz

Hawkmoon

Tyrem/Respectables

Tanis/TCB

Gogo/TCB

Muzyka

Mad Max/TEX

Spaz

Dire/Animal Mine

Tanis/TCB

Ocena

95%

recenzje - ooh crikey wot a scorcher/the lost boys

 

Pożegnalne demo legendarnej grupy The Lost Boys. Produkcja absolutnie klasyczna, tworząca kanon ST-sceny, do dziś wysoko plasująca się w rankingach. Coś jak "Bracia Karamazow" dla literatury światowej.

 

Spaz to jeden z najlepszych grafików w historii ST a tytułowy obrazek rozpoczynający demo wyświetlany jest przy użyciu pełnej palety barw ST - 512 kolorów. Co ciekawe, na oryginalnych komputerach nie zawsze był on pokazywany poprawnie - czasami upiększany był czarnymi kropkami. Na emulatorach to się nie zdarza. Interesujące...

Aaaaaaaaaarghhhhhhhhhhh! Pamiętam że kiedy demo Lost Boys dotarło do Polski, "Crickey" był namiętnie pokazywany na wrocławskiej giełdzie komputerowej. W odwiecznej realizacji Amiga-ST stanowił on silną kartę przetargową. Amigowcy zbiegali się do monitora i podziwiali przecudnej urody menu 3D. Poszczególne części dema wybierało się tu lądując statkiem kosmicznym na ukrytych wśród wzgórz lotniskach. Po prostu rewelacja i to w roku 1991! Do nawigowania pośród mocno zróżnicowanego terenu niezbędna była pewna doza zręczności, ale rozbicie pojazdu również dostarczało wielkiej frajdy: obiekt rozpadał się malowniczo a wśród szczątek na ziemię spadał też pilot :) Inna atrakcja czekała na oglądającego, gdy zbyt długo zatrzymywał się na lotnisku. Pilot wychodził wówczas... i załatwiał się na boku.

"Komische Sackratten Von Der Höhle", bo taką nazwę nosi kolejny screen, to teledysk techno wzorowany na popularnych w owym czasie amigowych produkcjach (konkretnie na produkcji grupy Budbrain). Powiem jedno: widziałem wiele różnych tego typu dem na przestrzeni wielu lat a mimo to produkcja TLB jest jedną z najlepszych. Znakomite zgranie całkiem skomplikowanych efektów graficznych z muzyką robi wrażenie - trzeba pamiętać, że na ST odtwarzanie modułu zajmowało całkiem sporo czasu procesora. W 1991 roku, kiedy "Ooh Crikey" trafiło na scenę, wszystkich ścięło z nóg.

Cztery w jednym. To najkrótsze określenie dla następnego screenu - "A Brief History of Time". Pewne pojęcie o tym, co się dzieje na ekranie daje zrzut po prawej stronie. Wybraźcie sobie cztery krótkie screeny, które przemieszczają się po ekranie - użytkownicy Linuxa mogą to skojarzyć z wirtualnymi desktopami, choć tutaj te przejścia są płynne. To oczywiście nie jest oryginalny wynalazek TLB, bo tego rodzaju demka obecne były na scenie jeszcze przed ukazaniem się "Ooh Crikey...", ale na kimś, kto nigdy tego nie widział zrobi to wrażenie, gwarantuję.

"Things That Go Bump In The Night" to milutki screen, który jest wariacją na temat stosowanej od niepamiętnych czasów "szachownicy". W tym akurat przypadku szachownica zmienia kolory a do tego momentami dzieli się na mniejsze części (na lewo patrz). Po szachownicy skaczą kolorowe kule, w tle starfield. Do tego scroll zbudowany z ballsów - każda z liter obraca się niezależnie względem innych, co sprawia, że jest naprawdę nieczytelny :)

"What A Bummer!" - tak TLB nazwało gościnny screen The Respectables. Coś w tym jest. Demko jest gładkie, miękkie i ładne :) Przede wszystkim: proste. To żadna wada, można zrobić proste i ładne demo. Wystarczy zagrać moduł, dołożyć starfield (w wersji zwykłej i z ballsów), na starfieldzie w ciekawy sposób wyświetlać zabawny tekst a dołem ładną grafikę. Tylko tyle i aż tyle. Warto zobaczyć, bo to jeden z najładniej zrobionych screenów w historii - takie jest moje prywatne zdanie i będę się go trzymał. Acha, na sam koniec można też wyświetlić cheatowane rastry i pochwalić się, że coś takiego zrobiło też kiedyś Kefrens.

"Twój mózg to moja popielniczka", bo tak oryginalnie nazywa się kolejna część "Ooh Crickey...", to dzieło drugiego kodera TLB: Digital Insanity (mniej zdolnego kodera, dodajmy). To prawdziwa katorga dla mózgu, który zalewany jest nieprawdopodobną ilością informacji: pionowe, przeplatające się i falujące scrolle, logo grupy pływające po całym ekranie i duży scroll na rastrach, który przesłania wszystko i który przesuwa się w różnych dziwnych kierunkach. Uff... Każdy kto wytrzyma więcej niż trzy minuty tego bombardowania może już odstawić marihuanę. Wygląda na to, że już nie działa jak powinna :)

Tak, to jest właśnie moment, w którym żałuję, że przepustowość polskiej sieci jest taka a nie inna. Statyczny obrazek po prawej w żadnej mierze nie oodaje urody screenu "There Aren't Any Sheeps In Outer Mongolia" (oryginalne nazwy poszczególnych części to kolejna charakterystyczna cecha tego dema). Piękna rzecz, ot co. Jak ja lubię "rozwijające" się screeny, które stopniowo wprowadzają oglądającego we wszystkie swoje atrakcje. Tak jest właśnie w tym przypadku. Głównym efektem jest jednoplanowy zoomer, za pomocą którego wyświetlany jest tekst, choć na mnie największe wrażenie robi nieprawdopodobna szachownica, która obraca się w przestrzeni i to z zastosowaniem cieniowania. Manikin był wielki, zaiste. Screenshot powyżej pokazuje ostatnią fazę demka, kiedy to nie widać już szachownicy a do zoomera dołącza efektowne poruszające się pole sbudowane z ballsów.

Powoli zbliżamy się się do końca dema. Reset screen, gdzie - jak to zwykle bywa - dowiadujemy się kto za co jest odpowiedzialny i kto komu za co dziękuje. Ta część jest efektowna, bo wygląda na to, że Manikin wynalazł nowy sposób wyświetlania ruchomych rastrów. Niestety, tylko wygląda, bo to co widzimy, to bardzo efektowne oszustwo. Baaaaaaaaardzo efektowne.

Na sam koniec zostawiłem sobie szczególnej urody screen: "The Chainsaw Massacre". Ta krótka historyjka to nawiązanie do słynnej "fax war", wojny faksów, jaka miała miejsce w 1990 roku pomiędzy Lost Boys (Anglia) i TCB (Szwecja). Jak to w szczegółach wygląda, opowiadać nie będę - zobaczcie sami - dodam tylko, że hardware-scrolling jest niesamowity :)

 

Koniec. Fantastyczna produkcja. Rzekłem. Może dopowiem jeszcze, że demko warto zobaczyć choćby ze względu na rewelacyjne grafiki Spaza, które poprzedzają każdy screen.

 

Dwa cheaty. W menu głównym po wpisaniu "manchester" można, przy pomocy klawiszy funkcyjnych, przechodzić do poszczególnych części dema bez potrzeby żmudnego wyszukiwania odpowiednicj lądowisk. Aby dobrać się do "hidden screena" należy użyć programiku tlb_load [17,6 kB]. Ładujemy go, zmieniamy dyskietkę na tą z demem i naciskamy klawisz 8. Wszystko. Mamy też oczywiście bezpośredni dostęp do wszystkich screenów.

 

Demo do pobrania stąd [729 kB].

 

Mr. Byte/TFTE Entertainment [30.09.2001 r. v.1.0]